Lektury, lektury, lektury… Jak zacząć omawiać? Jak ciekawie poprowadzić ucznia przez gąszcz książek tak, by go nie zrazić, a zachęcić do czytania? Te i inne pytania zadają sobie poloniści, testując przy okazji różne sposoby pracy z tekstami literackimi. Mimo że w szkole pracuję już 15 rok, sama często borykam się z trudnościami w omawianiu lektur z kilku powodów:

  1. W klasach mamy różnych uczniów o różnych zainteresowaniach związanych z gatunkami literackimi;
  2. Uczniowie w różny sposób przyswajają wiedzę;
  3. Mają różną motywację do czytania (czasem czegokolwiek).
  4. Wykazują różny poziom edukacji czytelniczej.                                                                                                                                                                            

Lekturownik:  Co? Jak? Po co?

Moim pomysłem na utrwalanie i gromadzenie wiedzy na temat lektur są lekturowniki. Stosowałam je głównie w pracy z uczniami klas gimnazjalnych, a ich celem była pomoc moim uczniom w powtórzeniu wiadomości przed egzaminem gimnazjalnym. Jest to zbiór informacji o lekturach (bohaterach, problematyce, motywach, epokach) zebrany w jednym miejscu, przygotowany samodzielnie w dowolnej, często ciekawej, graficznie formie.

W praktyce wyglądało to tak, że na początku klasy III mówiłam, że jedną z form pracy będzie przygotowanie lekturownika z utworów, które będziemy omawiać w tym roku szkolnym oraz tych, które należy przed egzaminem utrwalać. Zadanie było o tyle ambitne, że w konsekwencji wymagało skupienia się na kilkunastu tekstach. Zachęceni przeze mnie uczniowie nie zrazili się, a pomógł im w tym harmonogram prac, który wspólnie ustaliliśmy. Chodziło o to, by tak rozłożyć sobie pracę nad lekturownikiem, by nie musieć wszystkiego robić od razu, tylko systematycznie dokładać wypracowane fragmenty zadania. Ustaliliśmy, że raz w miesiącu sprawdzimy efekty swoich działań i podzielimy się spostrzeżeniami. Uzgodniliśmy też termin oddania prac (połowa kwietnia), formę i jej zawartość.

Forma i zawartość

Forma lekturownika miała być dowolna. Można było zrobić go w postaci albumu, książeczki, tomiku. Format również nie został narzucony – zależał od właściciela pracy. Mile widziane były elementy graficzne, takie jak własne ilustracje czy elementy notowania graficznego. Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną, to bezwzględnie musiały się tam znaleźć informacje, które poruszaliśmy przy omawianiu lektur: świat przedstawiony, charakterystyka bohaterów, problematyka utworu, cytaty, własna opinia o książce.

Efekty

Efekty w wielu przypadkach przeszły moje najśmielsze oczekiwania, ponieważ do oceny dostałam lekturoniki przypominające czasem opasłe książki. Pomysły i formy były przeróżne. Znalazły się lekturowniki z elementami lapbooków oraz z własnymi ilustracjami. Jestem przekonana, że ta praca nie poszła na marne i będzie służyć moim młodszym uczniom za inspirację przy tworzeniu własnych prac.

Przedlekturownik: pobierz narzędzie

Aby więc ułatwić „piątakom” zadanie, postanowiłam przygotować PRZEDLEKTUROWNIK, czyli narzędzie służące do gromadzenie informacji z lektury w trakcie jej czytania. Zrobiłam to z myślą o moich młodszych uczniach, którzy nie wiedzą, w jaki sposób czytać lekturę i na co zwracać uwagę. Taka forma pracy ma im pomóc nie tylko w porządkowaniu informacji na temat przeczytanych treści, ale też w łatwy sposób wrócić do książki w czasie pracy na lekcji lub w domu.

Mój przedlekturonik zawiera więc informacje o zagadnieniach, które będziemy poruszać w czasie omawiania tekstu, jak również miejsce, które można uzupełnić. Chodzi o to, by uczniowie w wolne miejsca wpisali sobie informację hasłową do zagadnienia oraz nr strony z lektury, na której tę informację znaleźli. W ten sposób, mając przedlekturownik przy sobie, będą mogli w szybki sposób poszukać potrzebnych informacji do np. charakterystyki bohatera czy miejsca akcji.

Myślę, że taki sposób gromadzenia wiedzy ułatwi uczniom pracę, a w konsekwencji gromadzenie i utrwalania wiedzy.

Owocnej pracy. 🙂

IB


2 Komentarze

Wioletta · 28 sierpnia 2018 o 06:58

Bardzo podoba mi się ten pomysł. Rozważam wprowadzenie lekturownika w nowej klasie, dlatego mam kilka pytań. Czy lekturowniki są wypełniane treścią w szkole czy w domu? Zrozumiałam, że sprawdzane są wg ustalonego harmonogramu- ile ocen za lekturownik otrzymuje uczeń? Czy opracowała Pani kryteria oceny i uczniowie znają je wcześniej? Gdzie przechowywane są lekturowniki? Dziękuję za odpowiedzi i życzę satysfakcji z wykonywanej pracy 🙂

    izka · 28 sierpnia 2018 o 16:36

    Pani Wioletto, lekturowniki uczniowie uzupełniają w domu systematycznie po omówieniu każdej lektury. Notatki znajdują się w zeszycie, ponieważ do lekturownika wprowadzamy między innymi to, co wypracowaliśmy na lekcjach. Harmonogram jest po to, by kontrolować systematyczność prac i mobilizować tych, którzy jeszcze nie zabrali się do pracy. Uczniowie w ten sposób też inspirowali się i prześcigali w pomysłach. Ocena była jedna na koniec pracy z najwyższą wagą. Przed przystąpieniem do działania wspólnie wypracowaliśmy NaCoBeZu: wartość merytoryczna prac, wielość i różnorodność informacji, wprowadzenie obrazów lub notatek graficznych, wprowadzenie informacji spoza lekcji tj. ciekawostki lub korelacja z innymi dziełami sztuki, oryginalność szaty graficznej. Wszystkie te wartości punktowaliśmy w skali od 1 do 6, co przekładało się na ocenę końcową. Lekturowniki po egzaminie gimnazjalnym zostawiłam u siebie, aby inspirować innych. W tym roku planuję przenieść ten pomysł na „piątaków” – liczę również na ciekawe i ambitne efekty. Pozdrawiam Panią i życzę udanego roku. W razie potrzeby służę pomocą. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *